ZEWNĘTRZNE SYSTEMY ZABEZPIECZEŃ, CZ. 1

Użytkownicy budynków wolnostojących często zastanawiają się, jak ochronić swój obiekt, jak wykryć intruza w całym obszarze poza ścianami budynku.

Jest na to wiele sposobów, a ich wykorzystanie zależne jest od tego, co i przed czym chcemy chronić i jakie posiadamy na to środki. Ponieważ ochrona zewnętrzna jest podatna na zjawiska zwodnicze, wymaga ingerencji w środowisko wokół obiektu i jest nietania, to w każdym przypadku użycie środków technicznych trzeba przemyśleć a system musi być zaprojektowany konsekwentnie i bezkompromisowo.

Ochrona zewnętrzna jest dzielona na bardziej szczegółowe obszary.

Ochrona obrysowa zajmuje się zewnętrzną fasadą budynku, właśnie jego obrysem.

Ochrona peryferyjna nadzoruje przestrzeń na zewnątrz chronionego obiektu.

Wreszcie, ochrona obwodowa nadzoruje graniczną cześć posesji, najczęściej oddzielonej od reszty świata płotem lub murem. Ten nadzór jest wzdłuż płotu, lub wręcz na płocie.

W systemach alarmowych prowadzimy nieustanną walkę z czasem.

Z czasem, w którym intruz zostanie wykryty (wywołany jest przy tym alarm, w założeniach połączony z powiadomieniem ekip interwencyjnych), zdąży przeniknąć przez przeszkody mechaniczne w głąb obiektu i zdoła poczynić szkody do czasu interwencji ochrony. Zawsze dążymy do tego, aby wykryć intruza i powiadomić ochronę jak najwcześniej (jak najdalej od chronionych wartości), jak najdłużej opóźnić jego działania na przeszkodach mechanicznych w ten sposób, aby w tym czasie zmieścić dotarcie ochrony.

Przykład 1: jakiś specjalny obiekt, otoczony płotem, wcale nie wyrafinowanym, bo na razie na jego pokonanie intruz może mieć dużo czasu. Intruz pokonał pierwsze ogrodzenie, został wykryty przez – na przykład – aktywne bariery podczerwieni, sygnał alarmowy został przekazany do ekipy interwencyjnej, ta jest w drodze. Tymczasem intruz walczy z drugim wysokim murem czy płotem zakończonym zasiekami z drutu ostrzowego. Jest szansa, że przybywa ochrona, wyplątuje intruza z zasieków i wzywa pogotowie. Gdyby pozostawić tylko wykrycie intruza przez bariery podczerwieni, bez opóźnienia jego działań (bez drugiego płotu z zasiekami), ochrona prawdopodobnie goniłaby go uciekającego z łupem, albo przejęła wewnątrz obiektu, gdy już spowodował zniszczenia drzwi, okien czy innych otworów, którymi zdołał dostać się do środka.

Przykład 2: parterowy budynek biura projektowego, w płaszczyźnie elewacji zamontowane są bariery aktywne. Intruz zaczyna majstrować przy oknie. Bariera wykrywa intruza, system wysyła sygnały alarmowe w świat, ochrona jest w drodze. Intruz próbuje wybić szybę, ale  – ku jego zdziwieniu – szyby mają podwyższoną odporność na włamanie i kolejne uderzenia łomem coraz bardziej dewastują szybę, ale ciągle nie wpuszczają do środka. Intruz próbuje więc łomem wyważyć ramy okien, ale stolarka się nie poddaje, ponieważ także ma podwyższoną odporność na włamanie. Gdyby okna miały zwyczajną konstrukcję, poddałyby się po pierwszym uderzeniu łomu, intruz po chwili byłby w środku wybierając w łupach. Robiąc to sprawnie, po wcześniejszym rozpoznaniu celu, ma szansę na ucieczkę z łupami  przed przyjazdem ochrony.

W każdym z tych przykładów, nawet, jeśli intruz został wykryty i opóźniony na przeszkodach mechanicznych, ale nie wiązałby się z tym przyjazd ochrony, to wszelkie podjęte działania i nakłady na system ochrony zewnętrznej mijałyby się z celem – intruz miałby dość czasu, aby – wprawdzie z utrudnieniami – wejść do obiektu i wyjść z łupem, ponieważ każde zabezpieczenie mechaniczne, nawet wysokiej klasy, w końcu się podda, ulegnie zniszczeniu – to tylko kwestia czasu i zastosowanych narzędzi. Zatem nasze działania muszą racjonalnie łączyć ze sobą wszystkie trzy aspekty ochrony obiektu: wykrycie przez elektronikę, opóźnienie na przeszkodzie mechanicznej i interwencję ochrony.

Artur Kamiński

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *