VANDERBILT

Historia Stanów Zjednoczonych oparta jest na popularnym micie „od pucybuta do milionera”. Jest to prawda tylko w pewnym stopniu. W rzeczywistości historia powstania tego kraju opiera się na wizjonerskich podejściach i odważnych decyzjach ludzi którzy nie bali się wyzwań.

Jednym z takich ludzi był Cornelius Vanderbilt, potomek rodziny z holenderskiej wioski De Bilt, która później dała nazwisko nowemu rodowi Vanderbiltów. Cornelius z powodu ekonomicznych musiał zakończyć edukację już w wieku 11 lat, jednak jak sam mawiał „gdyby pobierał naukę dalej, nie miałby czasu żeby nauczyć się czegokolwiek innego”. Od razu podjął się pracy zajmującej się przeprawami promowymi a już 5 lat później posiadał własną firmę organizującą transport promowy.

Początki wieku XIX to lata wojny pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Wielką Brytanią. Cornelius dzięki wizjonerskiej idei wykorzystania szybkich i zwinnych szkunerów wygrywa rządowy przetarg na dostawy do fortów dookoła Nowego Jorku. Dzięki użyciu szkunerów zapewnił dużo mniejsze straty.

Kilka lat później zwrócił uwagę na możliwości jakie oferowały okręty parowe. Postanowił rzucić wyzwanie dwóm monopolistom i innowatorom, Robertowi Fultonowi (prekursor i wynalazca łodzi parowej oraz… podwodnej) i Roberta Livingstona. Zainwestował w okręty i zaoferował dużo niższe ceny za transport na trasie Nowy Brunszwik – Nowy Jork. Dotychczasowi monopoliści postanowili zaskarżyć Vanderbilta, ale dzięki inteligentnemu łańcuchowi dostaw mógł wykazać, iż zarabia na transporcie i pozew został odrzucony.

Po osiągnięciu mocnej pozycji na rynku transportu wodnego Cornelius zwrócił swą uwagę na tworzącą się kolej. Intuicja znów nie zawiodła i szybko mnożył swe zyski a także zwiększał pozycję stając się dyrektorem niezwykle dochodowych linii. Stał się też jednym z poszkodowanych pierwszego wypadku kolejowego w USA. Początkowo to zdarzenie powstrzymało go od wejścia w większe inwestycje, jednak geniusz i wyczucie Vanderbilta wygrało i idealnie wyczuł moment, gdy należało zacząć sprzedawać biznes promowy, a intensywniej inwestować w kolej.

Vanderbilt jest także współtwórcą… chipsów! Może biernym, ale jednak. Otóż George Crum, który był szefem kuchni Moon Lake starał się przygotować cienkie frytki dla Corneliusa, zdenerwowany jego ciągłym wybrzydzaniem, pokroił ziemniaki na bardzo cieniutkie plasterki, usmażył aż stały się ciemne i chrupkie a następnie mocno posolił. Jakie było jego zdziwienie gdy Vanderbilt poprosił o dokładkę!

Cornelius Vanderbilt zostawił sprawne i prosperujące imperium, przekazując swoim potomkom nie tylko fortunę ale także spuściznę w postaci fundacji, uniwersytetu, a także geny i wyczucie do interesów. Nie możemy się zatem dziwić, że współczesny Vanderbilt zainwestował kupując od Siemensa dział systemów alarmowych i kontroli dostępu, rozwija know how w oparciu o swoje doświadczenia i teraz prezentuje innowacyjne systemy SPC i ALIRO.

SPC jest zaawansowaną technologicznie centralą systemu sygnalizacji włamania i napadu, która posiada 512 linii dozorowych i ma certyfikaty Grade 3 oraz VdS. Centrala posiada wbudowany moduł ethernet wykorzystujący chmurę sieciową, ma bardzo intuicyjne dedykowane oprogramowanie, klawiatura pozwala na obsługę w 5 językach równocześnie, zależnie od użytkownika. Do atutów można zaliczyć możliwość połączenia magistrali „w pętlę”, współpracę z urządzeniami bezprzewodowymi, pozwala także na podłączenie do 4 kamer a także stworzenie na bazie centrali systemu kontroli dostępu dla 64 przejść i 2500 użytkowników.

System ten jest obecnie proponowany w bardzo atrakcyjnej ofercie, w zestawach dla instalatorów zawierających centralę w obudowie wraz klawiaturą i czujką MAGIC.

Zapraszam do FACTOR by przyjrzeć się systemowi z bliska. Już teraz zapowiadam także szkolenie dla instalatorów, które odbędzie się w pierwszym kwartale 2018 roku.

Bartosz Roesler

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *