CENA DOSTĘPU

Każdy posiada coś cennego lub coś, co chciałby chronić.. na przykład biuro. Czasem zabezpieczamy to zwykłymi drzwiami z zamkiem, a czasem staramy się ochronę zwiększyć. Wybieramy system kontroli dostępu, instalujemy go, ustalamy kto może się do danej strefy dostać i siadamy spokojnie w fotelu z poczuciem bezpieczeństwa oraz dobrze spełnionego obowiązku. Nasze biuro jest zabezpieczone, nikt się nie dostanie, karty dostępu posiada tylko kilka zaufanych osób. I co się okazuje? Obszar chroniony, nasze biuro padło ofiarą kradzieży.

Ale jak to?! Przecież wszystko mieliśmy zaplanowane, dostęp miało tylko kilka osób a tu nie ma śladu włamania. Załamani sprawdzamy kto nas zdradził, kto dokonał tej kradzieży i okazuje się, że… to byliśmy my! Nerwowo przeszukujemy kieszenie czy portfel i jest, znajdujemy kartę. Czyli nikt nam jej nie ukradł. W takim razie w jaki sposób ktoś wszedł do naszej zabezpieczonej strefy na nasze konto? Przecież instalator zapewniał nas o niezawodności systemu!

Nierealne? Jak donosi w artykule „Zwrot w podejściu producentów do systemu kontroli dostępu” w najnowszym wydaniu nr 04/2017 nowego pisma branżowego SEC&AS, ekspert Polskiej Izby Systemów Alarmowych (PISA), Pan Andrzej Tomczak, jest to wizja jak najbardziej realna.

Wszyscy znamy trójkąt zależności cena-jakość-czas.
W tym przypadku jakością jest dla nas bezpieczeństwo, czas to znajomość sprzętu i oprogramowania, a także jego dostępność lub też czas na przekonanie inwestora do pomysłu, a cena to cena, nie ma tu filozofii. Do tej pory żyliśmy, o my naiwni, w przekonaniu, że da się ten jeden raz połączyć wszystkie ramiona trójkąta bez strat. Mamy tanio, szybko i bezpiecznie. Dlatego tak rzadko inwestor był przekonywany, że warto zainwestować więcej.

Przecież po co przepłacać? Aż przyszedł rok 2017 i jak informuje Pan Andrzej Tomczak, firmy przyznają się, że ich system kontroli dostępu nie jest idealny, że nie był rozwijany, że podrobienie karty jest łatwiejsze niż nam się wydaje. I nagle ramię trójkąta się rozpada i zostaje nam tylko cena i czas. A przecież zależało nam na bezpieczeństwie.
Co możemy zrobić w takim razie? Przede wszystkim rzetelnie poinformować inwestora o zagrożeniach. Skoro nie ze zwykłej przyzwoitości to z założeń, które wejdą w życie 22 maja 2018 wraz z dyrektywą UE dotyczącą zabezpieczenia danych osobowych. Dyrektywa ta nakłada kary za zaniedbania w tej dziedzinie, dlatego warto poświęcić trochę czasu na podszkolenie się, poznanie wad i zalet produktu a następnie proponować, a wręcz namawiać inwestora na pewne i bezpieczne systemy.

Takie jak na przykład SiPass Integrated firmy Vanderbilt, który osobiście polecam i na którego szkolenie produktowe zapraszam. SiPass Integrated znajdziesz u nas!

Napisz do nas maila, wyślij wiadomość lub po prostu napisz w komentarzu, a skontaktujemy się z Tobą i odpowiemy na wszystkie Twoje pytania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *